- Zdajesz sobie sprawe, że gdyby ten elf nie był tak samo pijany już bym cię nie miał. - wiedziałem, że jest to dojść samolubne. Ale nie chciałem go stracić. Był moim pierwszym i jedynym przyjacielem, a potem kimś jeszcze ważniejszym. Walczyłem ze łzami na myśł co mogło mu się stać. Odwróciłem pysk aby nie mógł zobaczyć, że mam łzy w oczach. Nagle coś wyczułem. W pobliżu siedział jaiś elf. Oszacowałem że na którymś z drzew i był sam.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz