-Asuś pomożesz! - krzyknoł z cichym jękiem na co lekko się zaśmiałem.
- Jasne Mattuś. - odpowiedziałem rozglądając się do okoła za jakąś pułapką. Nic jednak nie znalazłem. Przybrałem więc pistać półczłowieka i do niego podeszłem. Nic wielkiego mu nie było tylko był mocno po obijany.
- Coś ty zrobił? - spytałem powoli go podnosząc i biorąc pid ramie. Co jak co ale unieść to go nie dam rady.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz